|
PROPOZYCJA TEMATU DO ROZWAŻAŃ
W RAMACH INDYWIDUALNEJ FORMACJI BRACI ZEWNĘTRZNYCH
LIST OD ŚW. ŁUKASZA
Co by nam powiedział dzisiaj?
Co Łukasz miałby nam dzisiaj do
powiedzenia o Duchu Świętym? Jak z jego punktu widzenia przedstawiałby
się współczesny świat i Kościół? Jaki list skierowałby dzisiaj do nas po
odwiedzeniu naszych parafii?
Umiłowani Bracia!
Może zacząłby tak:
wiecie, jak bardzo byłem zafascynowany Duchem Świętym, pisząc Ewangelię
i Dzieje Apostolskie. Przekazałem wam, że Jezus począł się z Ducha
Świętego i był przez Niego prowadzony od początku swej działalności
publicznej. Opisałem, jak Duch Święty zstąpił na Apostołów w postaci
wichru i ognia, a oni ponieśli ten ogień aż na krańce znanego im świata.
ten sam Duch Święty przemieniał grzeszników w świętych, poranionych w
uzdrowicieli, zwyczajnych ludzi w nieustraszonych misjonarzy. To samo
spodziewałem się zastać przybywając do was.
Co zastałem? Ku mojej wielkiej radości
zauważyłem wiele przejawów działalności Ducha. Wasi misjonarze docierają
do wszystkich zakątków ziemi, a obecna liczba katolików jest naprawdę
imponująca - ponad miliard ludzi na świecie! Cieszę się, że zredagowana
przeze mnie Ewangelia - a także Ewangelia według Mateusza, Marka i Jana -
jest duchowym pokarmem tak wielu ludzi w każdą niedzielę. A wasza pomoc
ubogim! Tak wiele miejsca poświęciłem ubogim w moich pismach
(pamiętacie przypowieść o bogaczu i Łazarzu?), więc wszystkie wasze
dzieła miłosierdzia są bliskie mojemu sercu.
Wychwalam Boga za niewiarygodne owoce, jakie wydało w was Jego słowo. Pragnę jednak wraz ze św. Pawłem wezwać was, abyście stawali się jeszcze doskonalszymi (1 Tes 4,1).
Wierzę w Ducha Świętego.
Wielu z was boryka
się z losem, niektórzy mają do niesienia ciężkie krzyże i czynią to bez
szemrania. Zastanawiam się jednak, czy w dostatecznym stopniu
otwieracie się na moc Ducha Świętego.
Czy pamiętacie, jak Paweł znalazł
gromadkę uczniów w Efezie i zapytał ich, czy przyjęli Ducha Świętego?
Odpowiedzieli mu: "Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty" (Dz
19,2). Jestem pewien, że nikt z was nie odpowiedziałby w ten sposób,
ponieważ w każdą niedzielę wyznajecie w Credo: "Wierzę w Ducha Świętego". Czy jednak do końca zdajecie sobie sprawę z tego co mówicie?
Kiedy przypominam sobie sytuacje z życia
współczesnego Kościoła, które opisywałem w Dziejach Apostolskich, widzę
entuzjazm, radość, wysławianie Boga i pasję głoszenia Dobrej Nowiny.
Wszystko to było konsekwencją zesłania Ducha Świętego. Czytając te
historię, ma się ochotę krzyczeć: "Ktoś powstał z martwych! Ma na imię
Jezus. On zesłał nam Ducha Świętego jako zaczątek naszego
zmartwychwstania! Przyjdźcie, przyłączcie się do nas! Nie jesteśmy
doskonali, ale odnaleźliśmy źródło życia - Świętego Duch Jezusa!"
Samo wyznanie: "Wierzę w Ducha
Świętego", jest sprawą zasadniczą, jednak nie można na nim poprzestać.
Nie wystarczy otrzymać Ducha Świętego w sakramencie chrztu i
bierzmowania. Wówczas Duch Święty zstąpił na nas. Teraz mamy pozwolić Mu
działać!
Lud, który wychwala Boga.
Co dzieje się, gdy
pozwalamy działać Duchowi Świętemu? To samo, co dzieje sie w Kościele,
jaki opisałem w Dziejach Apostolskich!
Przede wszystkim zaczynamy na serio i z
radością wychwalać Boga. Cieszę się, że tylu z was przyjęło dar Ducha,
jakim jest modlitwa uwielbienia. Zauważyłem jednak, że wielu wciąż ma
zamknięte usta, nawet podczas śpiewów na Mszy świętej. Być może nie
potrafią śpiewać, ale mogliby przecież jakoś okazywać swoją radość (Ps
66,1). Być może czują się niegodni. Cóż, wszyscy jesteśmy niegodni, ale
Duch Święty czyni niegodnych godnymi. Paweł mówił, że Duch Święty
pozwala nam wołać "Abba Ojcze!" (Ga 4,6) "Wołać" - nie znaczy
mruczeć coś pod nosem. To krzyczeć "Tata!", jak małe dziecko, którego
ojciec powraca do domu po długiej podróży.
Podobnie jak to się stało w dzień pierwszej Pięćdziesiątnicy, uwielbienie jest bramą dla innych darów duchowych.
Jeśli nawet nie modlicie się językami, tak jak opisywałem to w Dziejach
Apostolskich (Dz 2,11; 10,46) i jak pisał o tym Paweł w swoich listach,
wiedzcie, że ludzie, którzy pozwalają, by Duch Święty uwielbiał w nich
Boga, otrzymują dar otwarcia uszu - zaczynają słuchać słowa Bożego w
nowy sposób, jako skierowanego do nich "tu i teraz". Kiedy dzielą się
słowem Bożym z innymi, działa w nich dar proroctwa. Proroctwo zaczyna
się od słuchania słowa Boga dzisiaj, i jest to dostępne dla każdego, kto przyjmuje dar uwielbienia.
Zdolni do świadectwa
Innym sposobem
ożywiania w sobie darów Ducha Świętego było dla nas, pierwszych
chrześcijan, nakładanie rąk na chorych i modlitwa o ich uzdrowienie. To
właśnie w ten sposób przyprowadziliśmy wielu ludzi do Jezusa. Jednak
wielu chrześcijan, których dziś spotykam, ma problemy z uwierzeniem, że
Bóg mógłby uzdrawiać innych w odpowiedzi na ich modlitwę. Sądzą, że jest
to zastrzeżone dla świętych.
Nieprawda! Jezus powiedział, że mając
wiarę jak ziarnko gorczycy, możemy przesuwać góry. Jest to dziś tak samo
prawdziwe jak w I wieku.
Oczywiście uzdrowienie to coś więcej niż
tylko odzyskanie zdrowia fizycznego. Największym uzdrowieniem jest samo
spotkanie z Jezusem. Pozwólcie więc, że skorzystam z okazji, aby zadać
każdemu z was pytanie: Czy przeżyłeś osobiste spotkanie z Jezusem? Czy też jest On dla ciebie kimś, o kim jedynie słyszałeś? Duch Święty może przedstawić ci Go osobiście.
Duch Święty objawił Jezusa światu,
udzielając pierwszym chrześcijanom mocy do dawania świadectwa i
ewangelizowania. Spotykając się z nimi, byłem zbudowany tym z jaką
odwagą świadczyli o Jezusie. Niektórzy wręcz z radością szli na
męczeństwo.
Widzę, że i dziś w niektórych częściach
świata dzieje się to samo. Wiem, że także pośród was jest wielu takich,
którzy cierpią, niosąc swój codzienny krzyż z cierpliwością, a nawet z
radością. Nabierzcie odwagi i często przyzywajcie Ducha Świętego! Podtrzyma was ta sama moc, która podtrzymuje męczenników.
Budowanie Ciała Chrystusowego
Wasz świat jest
niezwykle indywidualistyczny. Jestem zaskoczony tym, jak wielu ludzi
wyznaje duchowość typu: "Jezus i ja", nie widząc potrzeby relacji ani
regularnych spotkań z innymi chrześcijanami. Nie o to chodziło Jezusowi.
Nie tak żyli chrześcijanie w pierwszych latach Kościoła, kiedy pisałem
Ewangelię i Dzieje Apostolskie.
Doświadczaliśmy wówczas tego, że Duch Święty buduje wspólnotę (Dz 2,42-47). Duch
Święty wyposażał i uzdalniał każdego z nas do tego, by służyć jako
duchowi murarze i cieśle przy wznoszeniu przepięknej świątyni -
wspólnoty Kościoła. Chcieliśmy być razem, ponieważ Duch Święty uczył nas
widzieć Kościół jako naszą podstawową wspólnotę. Nie mieliśmy portali społecznościowych, ale angażowaliśmy wszystkie nasze siły dla budowania Kościoła.
Głosiliśmy też słowo Boże w naszych rodzinach.
Opisałem wam życie rodzinne Jezusa i Jego krewnych - Maryi, Józefa,
Zachariasza, Elżbiety (Łk 1 i 2). Przeczytajcie jeszcze raz te
rozdziały, a zobaczycie, jak często pojawia się tam Duch Święty.
Napełnia On nie tylko Jezusa, ale i całą Jego rodzinę, a jest to
zapowiedź tego, co stanie się z całym Kościołem w dzień
Pięćdziesiątnicy. Pragnę, byście, zwłaszcza ci, którzy żyjecie w
rodzinach, zrozumieli, że Duch Święty posyła i prowadzi nie tylko tych,
którzy głoszą Ewangelię w obcych krajach. Można przeżywać zesłanie Ducha Świętego w swoim własnym domu.
To prawda, że istniała tylko jedna Święta Rodzina. Jednak Duch Święty może wzbudzić wiele świętych rodzin. Pozwól Mu napełnić jego obecnością siebie i twoich bliskich.
Przyjmij dar
Pytasz, w jaki
sposób to zrobić? Módl się. To jedyny sposób. Przypomnij sobie słowa
Jezusa: "I ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a
znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam" (Łk 11,9). Pamiętaj też, że
modląc się o Ducha Świętego, prosisz nie tylko o łaskę przyjęcia Go do
swego wnętrza, ale także o łaską uwolnienia Go na zewnątrz. O tym
właśnie pisał św. Paweł, zachęcając nas słowami: "Starajcie sie posiąść
miłość, troszczcie sie o dary duchowe" (1 Kor 14,1).
Otwórz więc swoje usta i zacznij wielbić
Pana. Kiedy zabraknie ci słów, pozwól popłynąć oderwanym sylabom, tak
jak dziecko gaworzy ze swoją matką (na tym polega dar języków). A kiedy
już uwielbisz Pana, ucisz się i wsłuchaj w Jego głos. Być może przemówi
On do ciebie, podsuwając ci pewien obraz lub słowo, albo poprzez czytany
fragment biblijny. Kiedy ktoś prosi cię o modlitwę, spróbuj
pomodlić się z nim od razu. Weź go za rękę lub połóż mu rękę na ramieniu
i pomódl się własnymi słowami.
Uwierz, że Bóg będzie działał. Jezus
nam to obiecał: "Jeśli więc wy ... umiecie dawać dobre dary swoim
dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy
Go proszą" (Łk 11,13).
Powyższy tekst zaczerpnięty z rozważania ks. George T. Montague.
Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |