- TWORZENIE PARYSKIEGO CENTRUM
Tworzenie paryskiego centrum.
Od początku 1836 roku Bogdan Jański przystąpił do tworzenia bardziej
zwartego centrum swojej akcji religijnej, która od kilku miesięcy
zwracała na siebie uwagę całej emigracji i ściągnęła ataki skrajnej
lewicy. Koniecznie trzeba było przyśpieszyć realizację projektu życia
wspólnego z najwierniejszymi towarzyszami, ponieważ od dawna czynione a
odkładane z braku środków materialnych, obietnice zaczęły już
niecierpliwić i zniechęcać garnąca się młodzież. Czas jednak był
wyjątkowo niepomyślny- ciągle powiększała się emigracyjna nędza. Właśnie
upadł emigracyjny bank Ludwika Jelskiego. Ale apostoł tułaczy nie
zniechęcał się ani nędzą, ani niepewna sytuacją polityczną emigrantów we
Francji, ani nieprzychylnością miejscowego rządu.
Liczył bowiem na niezawodną pomoc Bożą i modlitwę. W tej intencji
9.01.1836 roku odbył gruntowna spowiedź w Saint- Mande, po południu zaś
odwiedził przyjaciół Adama Mickiewicza i Cezarego Platera z prośbą, by
poparli sprawę sprowadzenia Józefa Hubego do Paryża dla planowanej
fundacji. Przeprowadził też bardzo ważną dyskusję z K. Królikowskim nt.
emigracyjnej politykomanii i katolicyzmu, która zrobiła na Królikowskim
wielkie wrażenie i raz na zawsze związała z akcją religijną wśród
współtułaczy.
Tymczasem nieoczekiwanie znowu wróciły trudności z najbliższymi
braćmi: 10.01.1836 r. przyszedł do Jańskiego Semenenko z nowiną, że
Kajsiewicz widział się z Montalembertem i znowu (obaj są) zdecydowani
(wstąpić) do Solesmes. Wiadomość była dla Fundatora dużym wstrząsem.
Nie mógł się skupić podczas mszy świętej. Postanowił zatrzymać ich przy
sobie, ale pierwsza rozmowa z Semenenką nie dała pomyślnego rezultatu.
Na szczęście tym razem trochę lepiej było z Hieronimem, który kilka dni
później zjawił się z Semenenką na czwartkowe spotkanie.
Jański poradził im, by w tak ważnej sprawie zasięgnęli zdania swego
spowiednika Ks. J. B. Chossotte’a . Postanowił też przyspieszyć dzieło
fundacji i dał im małe wsparcie.
Fundator pogrążony w myślach o Piotrze i Hieronimie, prosząc Boże,
nie opuszczaj mnie, zaraz następnego dnia odwiedził Adama Mickiewicza,
gdzie został bardzo serdecznie przyjęty. Poeta pochwalił zamiar
fundacji, obiecał pomoc w zdobyciu funduszów. Tego samego dnia poprawiła
się też znacznie sytuacja co do mnichostwa Semenenki i Kajsiewicza,
którzy ochłonęli już z nawrotu benedyktyn izmu. Dzień zaś 16.01.1836r.
przyniósł już pewność pomocy materialnej od Ch. Montalemberta i C.
Platera. Na pierwszą fundacje paryską i rozpoczęcia regularnego życia
wspólnego. Fundator przekonał się o tym u Mickiewicza. Ale radość z tego
wielkiego sukcesu przyćmiły nieco pewne szczegóły rozmowy z wieszczem.
Jański zauważył, że poeta mówi ł bez żadnej rezerwy o jego zamiarach,
jakoby były one czysto i tradycyjnie tylko klasztorne. A więc wypaczył
nieco jego myśl. Zaraz więc delikatnie dał mu to zrozumieć, mocno też
podkreślając konieczność wielkiej roztropności i umiarkowania w
odsłanianiu tajników o rodzaju fundacji.
Oczywiście Założyciel nie zaniedbał poinformowania swoich uczniów o
postępie tej ważnej sprawy, aby ich jeszcze bardziej utwierdzić i
zachować dla dzieła. Odwiedził również Edwarda Duńskiego, który wyraził
zupełną zgodę na przyłączenie się do nowej kongregacji. Semenenko był
zadowolony i spokojny, a Jański przeżywał głębokie natchnienia o duchu i
celach swojego dzieła. Piotr chciał nawet pomóc mu w wyszukaniu
odpowiedniego domku na fundację. Ale zadanie, mimo pomocy Hieronima
okazało się nie takie proste.
Dopiero w pierwszej połowie lutego Założyciel znalazł odpowiedni
domek w ogrodzie, przy ulicy Notre- Dame des Champe 11, tuż przy
kolegium imienia króla Stanisława Leszczyńskiego ( College Stanislas),
własność Bartholdów , mogący pomieścić 12 osób. Dnia 15.02.1836r.
opłacił jego najem na rok, jak żądano, wydając prawie cały fundusz, jaki
miał i co otrzymał od Ch. Montalemberta, C. Platera i innych. Zdobycie
pieniędzy na jego urządzenie, umeblowanie nie było łatwe mimo protekcji
A. Mickiewicza. Wprawdzie jeszcze na początku lutego poeta napisał list z
prośbą o pożyczkę do A.J. Czartoryskiego ( który w tym czasie bawił w
Londynie) i zaniósł do jego paryskiego sekretarza Karola Sienkiewicza,
ale na pożądany skutek trzeba było poczekać, chociaż sekretarz okazał
się gorliwy, a książę uprzejmy i łaskawy dla wieszcza. Kiedy pożyczka
jeszcze była w toku załatwiania, Założyciel przygotował już wynajęty
domek dla kilku współbraci, którzy mieli w nim wkrótce zamieszkać. A
więc powzięty z natchnienia Bożego zamiar fundacji apostoł emigracji
zrealizował dzięki własnej zapobiegliwości, bez zaciągania jakichkolwiek
zobowiązań polityczno-ideowych wobec jakichś wtajemniczonych kolatorów.
Otwarcie pierwszego Domu miało nastąpić 17.02 , ale niestety nie
udało się dotrzymać tego terminu. Stało się to kilka dni później.
Fundator wyraził wprawdzie życzenie by w dniu 17.02. 1836r. odbyła się
inauguracja wspólnego życia: wszyscy mieli w tym dniu odprawić spowiedź w
Saint-Mande, uczestniczyć we Mszy świętej, przystąpić do Komunii
świętej oraz odbyć uroczystą inauguracyjną Radę Wspólną przy ulicy
Notre-Dame des Champs 11, na otwarcie tam pierwszego Domu nowej
kongregacji, ale niestety uczynił to tylko sam Jański. Nikt więcej nie
przyszedł do Saint-Mande. Po powrocie do Paryża, na próżno dłuższy czas
czekał w Domu na zjawienie się współbraci, którzy mieszkali jeszcze w
rozproszeniu i zapewne długo odpoczywali po polskich „ostatkach”.
Wreszcie musiał się zająć dalszymi przygotowaniami, kwestami i zakupami
do Domu, co mu zajęło sporo czasu. Od początku bowiem była bieda i brak
pieniędzy na najpotrzebniejsze rzeczy. Na szczęście udało mu się
pożyczyć od L. Orpiszewskiego, Kajsiewicza i Malińskiego drobną sumę na
zakup stołu i krzeseł. Następnie sam przygotował obiad według
miejscowych zwyczajów na wieczór. Na ten czas zjawili się wreszcie
wszyscy współbracia. Ale Założyciel dowiedział się, że w ogóle nie byli w
kościele i nie odprawili spowiedzi, jak było ustalone. Mógł więc tylko
udzielić rady na przyszłość, przeprowadzić z nimi rozmyślania i zjeść
obiad, podczas którego sam był lektorem Nowego Testamentu i o
Naśladowaniu Chrystusa, jak było dotąd.
Nikt do tego dnia nie zdążył jeszcze przenieść się do wspólnego
Domu. Sam Jański odszedł już wprawdzie od książąt Giedroyciów, ale
mieszkał jeszcze chwilowo z Kajsiewiczem i Semenenką przy ulicy
Saint-Jacques 124. Do końca tygodnia tj. do soboty przed pierwszą
niedzielą Wielkiego Postu włącznie, trwały jeszcze przenosiny i
krzątaniny nad domeblowaniem nowego mieszkania.
Przeprowadziny Jańskiego, Semenenki i Kajsiewicza miały nastąpić w
piątek. Fundator dał w tym dniu dziesięć franków bratu Piotrowi na
przeprowadzkę i nabył Ołtarzyk polski dla większego urozmaicenia
wspólnych modlitw. Odwiedził tez C. Platera, by go zaprosić na otwarcie
pierwszego Domu nowej kongregacji. On jednak nieoczekiwanie przywitał go
pretensjami. Założyciel doznał przykrego wrażenia podczas wizyty i
odszedł z uczuciem niepokoju co do postawy ambitnego dobrodzieja. Kiedy
wrócił na Notre-Dame des Champs 11, zastał tam już brata Edwarda z
tobołkami oraz wszystkie rzeczy z ulicy Saint-Jacques tj. swoje, brata
Piotra i brata Hieronima. Na wspólny obiad przyszedł również zaproszony
kandydat na współbrata J. Ziomecki. Fundator przedstawił mu zaraz swoje
zamiary, bardziej wtajemniczył go w cel i ducha nowej wspólnoty, co
aspirantowi bardzo się spodobało. Ziomecki został również na wspólnych
modlitwach wieczornych i zanocował.
Następnego dani w sobotę, Jański wysłał brata Hieronima do księdza
Blanca z prośbą o wysłuchanie spowiedzi współbraci. Chciał w ten sposób
uniknąć powtórzenia się smutnej przygody z środy popielcowej. Kajsiewicz
wstąpił też do A. Mickiewicza po spodziewaną pożyczkę od
Czartoryskiego, ponieważ kasa domowa święciła prawie pustką, po bardzo
skromnym domeblowaniu Domu, ale niestety pieniądze jeszcze nie nadeszły.
Sam Założyciel odwiedził raz jeszcze C. Platera i wymówił się co do
zejścia się razem jutro, na jakąś żądana przez niego naradę, ponieważ
dobrodziej wyraźnie próbował roztoczyć kolatorski protektorat nad jego
dziełem i trzeba było zdecydowanie utrącić jego wielkopańskie ambicje. W
tymże sobotnim dniu udało się wreszcie Fundatorowi uregulować należność
za meble. Przyjął też do wspólnoty nowego członka: jego dawny
przyjaciel malarz J. Maliński przeniósł się też do Domu przy ulicy
Matki Boskiej Polnej 11 i stał się współbratem w Chrystusie Panu. Tak
więc w sobotę wieczorem, 20.02, byli już wszyscy w komplecie: Fundator,
Teodor Ignacy Bogdan Jański oraz jego pierwsi uczniowie i współbracia:
Piotr Adolf Aleksander Semenenko, Ambroży Józef Hieronim Kajsiewicz,
Adam Łukasz Edward Duński, Józef Maliński; trzech pochodziło z drobnej
szlachty, dwaj byli mieszczanami ( Duński i Maliński) , jeden był
profesorem szkoły wyższej, jeden malarzem i trzej studentami; jeden
kapitan, dwóch poruczników, podchorąży i cywil. Obiad w tym dniu
ostatniej przeprowadzki był wyjątkowo opóźniony. Odłożono więc radę
wspólną na jutro.
Otwarcie pierwszego Domu
Dzień 21.02 1836, pierwsza niedziela Wielkiego Postu, był właściwym
początkiem istnienia paryskiego centrum Służby Narodowej Bogdana
Jańskiego i uroczystą inauguracją nowej kongregacji w Kościele
katolickim. Wszyscy współbracia mieszkali już razem, według rady
Założyciela odbyli w tym dniu spowiedź, uczestniczyli we wspólnej mszy
świętej inauguracyjnej w kaplicy Matki Bożej ogromnego kościoła Saint-
Sulpice, gdzie odbyła się pierwsza wspólna Komunia święta. Bóg udzielił
Fundatorowi wielkiej żarliwości w modlitwie. Gorąco prosił Go o pomoc, o
wyrzucenie […] wszelkiej pychy i próżności, dla przyjęcia starszeństwa,
które wszyscy współbracia chętnie uznali. Następnie od godziny 12 do 14
odbyła się pierwsza inauguracyjna Rada Wspólna w Domu, podczas której
Założyciel spełnił uroczysty akt dziękczynienia i oddania się zupełnego
na wolę Boga. Wreszcie wszyscy złożyli ślub dozgonnej braterskiej
społeczności, a Brat Starszy ustalił wraz z pierwszymi uczniami
obowiązki w Bractwie duchowne i gospodarskie, poza Bractwem
misjonarskie. W tym dziejowym momencie w życiu Kościoła polskiego Bóg
nie szczędził Fundatorowi żarliwości ducha i rozrzewnienia, czyli
płomiennego natchnienia i wzruszenia, podczas wygłaszania doniosłych
przemówień,
Po dłuższej przerwie i odpoczynku poobiednim, od godziny 20 było
dalsze prowadzenie Wspólnej Rady […] zebranie postanowień rannych i
omówienie najistotniejszych spraw, dotyczących podstaw, celów i zasad
współżycia nowej kongregacji katolickiej, a wiec o władzy, o własności, o
sposobie realizowania celów przez modlitwę i przez pracę. Został
ustalony ściśle zakonny porządek dnia oraz rodzaje obowiązków, ćwiczeń
wewnętrznych i modlitw. I w tych sprawach Fundator wysłuchał najpierw
zdania współbraci, z właściwą sobie cierpliwością, zanim ustalił je. Tak
minął pierwszy dzień istnienia paryskiego centrum nowej kongregacji
katolickiej w Paryżu, zamknięty wspólną i żarliwą modlitwą wieczorną
całej gromadki.
Bezpośrednim konkretnym celem członków nowej kongregacji było
utrwalenie i pogłębienie własnego nawrócenia i przygotowanie się do
najbardziej aktualnych zadań i potrzeb Kościoła, szczególnie wśród
tułactwa i w kraju, według znanego planu ewangelicznej odnowy. Różne
kręgi nurtu odnowy miały różne zadania i częściowe tylko wtajemniczenie.
Najbliższy krąg zaufanych Założyciela elektryzowała myśl o apostolstwie
względem schizmy, a nawet oddanie świadectwa prawdzie męczeństwem,
opowiadanie prawdy miedzy nieprzyjaciółmi … [jako] Zakon Nowych
Misjonarzy, w przekonaniu, że dziś trzeba dać świadectwo prawdzie przez
zupełne zrzeczenie się siebie- jak najdoskonalsze poświęcenie.
Ks. Bolesław Micewski CR „Bogdan Jański założyciel zmartwychwstańców 1807-1840” str. 264-275.
Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |